Nie wystarczy źródło światła

Iwona Przybyła

Przeczytałam niedawno w „Gazecie Wyborczej” artykuł filozofa i historyka idei, Marcina Króla, zatytułowany Byliśmy głupi. Autor kreśli w nim obraz obecnych, trudnych czasów, rozpoczynając od znamiennych słów: Musimy się ruszyć, odzyskać ideę równości. Inaczej przyjdzie to <coś> i będziemy wisieć [nomen omen!]  na latarniach

Patrząc na życie polityczne, widzimy że ruszają się najsprawniej ci, którzy niewiele mają do zaoferowania lub mają imperialne zamierzenia. Na kupie gnoju szybko ruszają się glizdy, mrówki i padalce.

Musimy się ruszyć? My, czyli kto? Czy to, co dziś mamy stanowi podstawę do budowania solidnego fundamentu, czy może swego czasu należało powiedzieć:  jeśli łotry i kanalie starego systemu pozostają bezkarne, nie ma żadnych szans, by dobro zatriumfowało nad złem [Anne Applebaum] ? Może to było hasło – klucz do oddzielenia grubą kreską przeszłości od przyszłości. Dlaczego WY tego nie zrobiliście?

Gdy dziś patrzę na Ukrainę, a lokalnie patrzę na swoje podwórko, na którym każdy bawi się w swojej piaskownicy swoimi zabawkami, gdzie poziom komunikacji ogranicza się do personalnych przytyk, wykazywania wyższości swojego „ego” nad „innym”, nie dziwi mnie brak zaangażowania w sprawy obce, bliskie terytorialnie, ale chyba zbyt trudne do zrozumienia dla „lajkujących” na „fejsie”.

Do tego dochodzi jakaś dziwna filozofia nie okazywania emocji. Taka taktyka ucinania dyskusji nim się jeszcze rozpoczęła lub rozmawiania o polityce, religii czyli rzeczach, co do których w Polsce nigdy nie było zgody.

Ponadto znamienne, że hasło Byliśmy głupi jest niejako przeciwwagą do hasła Jesteśmy mądrzy. Czyżby?  Czy to, że byliśmy głupi 20 lat temu, 10 lat temu, rok, miesiąc, dzień… czy to obliguje nas do mówienia li tylko językiem przeszłości? Czy oby na pewno byliśmy?

Chciałabym, by ten koszmarny pesymizm Marcina Króla przerodził się w optymizm jutra, tj. by owo byliśmy głupi znaczyło tyle co: JESTEŚMY MĄDRZY.

Jeśli bowiem JESTEŚMY MĄDRZY, należy przyznać, że postępujemy godnie, kierujemy się w życiu mądrymi zasadami, dokonujemy właściwych wyborów, ponosimy odpowiedzialność za nas, nasze rodziny, środowisko i otoczenie, pomagamy ludziom potrzebującym wsparcia. By jednak nie pozostać na poziomie idei należy jasno zaznaczyć, jakie zadania przed nami za tym stoją, a jest ich niemało: czytanie i popularyzacja czytelnictwa, weryfikowanie informacji i ich źródeł, inwestowanie w dobrą naukę, edukacja humanistyczna na równi z umiejętnościami cyfrowymi, dbanie o ład i porządek na miejscu pracy, czyli o dobro wspólne, udzielanie się w akcjach społecznych, płacenie podatków w Polsce.

Wierzę, że wśród Latarników są ludzie, którzy wybrali ten projekt z podobnego powodu, z jakiego ja go wybrałam, tj. bycia mądrym! Wierzę, że społeczeństwo łowców certyfikatów, zbieraczy nagród i pochwał, to również społeczeństwo gotowe do niesienia idei latarniczej, tj. solidnej pracy, budowania porozumień i optymistycznego, ale nie pozbawionego realizmu patrzenia w przyszłość.

Tylko że z wiarą jest tak:  aby nabrała mocy twórczej, potrzebuje odzwierciedlenia, odbicia we wspólnocie, połączonej ważnymi celami, stworzonej przez różnorodność i tolerancję, twórczej, ambitnej i wytrwałej. Tylko w takim świecie latarnia, na której wieszamy inteligenta, może zamienić się z latarnię morską – będącą cennym drogowskazem dla takich jak ja poszukiwaczy mądrości.

Czego sobie i innym Latarnikom życzę.

« wróć
Komentarze (5)
20.03.2014 19:02

Gratuluję jasności myśli.Marcin Król nie jest moim ulubionym publicystą.Wybrałam projekt latarniczy z potrzeby niesienia pomocy osobom starszym,nie dla pochwał czy nagród.W roku 2004 otrzymaliśmy pierwsze komputery do bibliotek i to był dla mnie pierwszy kontakt z komputerem,cyfrowym światem.Pamiętam swoje obawy,lęki przed nieznanym.Pracując w bibliotece zauważyłam jak wiele osób starszych wymaga pomocy przy obsłudze komputera i Internetu.Zanim powstał projekt latarniczy mieliśmy w naszej placówce wielu przeszkolonych "starszaków"w ramach pracy bibliotecznej czy wolontariatu.To ciężka ale bardzo satysfakcjonująca praca.Wszyscy uczestnicy naszych zajęć zostali przyjaciółmi biblioteki,moimi i chcą coś robić dla innych.Robią to.Czytają dzieciakom w przedszkolach,założyli zespół taneczny.Spotykają się regularnie,wyszli z domu.To jest nasz sukces.Dziękuje Pani za te słowa,pełne wiary,nadziei.Życzę wszystkiego najlepszego.

22.03.2014 00:46

Pani Wioletto,
Dziękuję za komentarz, który jest dla mnie ważny. Uważam, że wiele osób robi dużo dobrego, ale jdnocześnie niewielu dzieli się tą wiedzą (tj. ilu osobom pomogliśmy, w jakim zakresie), co sprawia, że demagogia i populizm często wygrywają, bo gdy nie ma danych to nie ma rozróżnienia między człowiekiem, który mówi: pomagam, a człowiekiem, który naprawdę pomaga. Dane pozwalają to zweryfikować.
Po drugie, brak dostępu do danych sprawia, że w naszym środowisku może istnieć wiele organizacji, z którymi jest nam po drodze. Niestety, często fałszywie kreujemy obraz konkurencji w obawie o przejęcie kontroli nad naszymi działaniami. Tymczasem, wspólnie, a nie konkurencyjnie - tylko tak jesteśmy w stanie cokolwiek zbudować.
Ja sama nie wiem ilu osobom pomogłam, czy ktokolwiek z tych osób mnie pamięta, czy moje działania są skuteczne, czy są potrzebne, ważne, ciekawe... dostęp do informacji i danych pozwala to zweryfikować. Nawet najgorsze wieści są lepsze od ich braku - takie jest moje zdanie :-)
Z pozdrowieniami,
Iwona

23.03.2014 08:28

"Wierzę, że wśród Latarników są ludzie, którzy wybrali ten projekt z podobnego powodu, z jakiego ja go wybrałam, tj. bycia mądrym!"
Ależ to łechce :)

Ze swojej strony mogę dodać, że idea latarnicza to coś wspaniałego! Bardzo lubię zajęcia z moimi Starszakami. Powiem więcej, dużo wcześniej, niż zapoznałam się z projektem, prowadziłam już takie zajęcia :)

Iwona, czekamy na więcej Twoich przemyśleń.

27.03.2014 20:47

"Wspólnie, a nie konkurencyjnie - tylko tak jesteśmy w stanie cokolwiek zbudować" - w naszych środowiskach istnieje wiele organizacji, z którymi, na wielu odcinkach jest nam po drodze.Staramy się wcielać w życie tę słuszną ideę. Nasza liczna ,jak na mała miejscowość - grupa Latarników PC , ma praktyczne wsparcie i prawdę mówiąc - dzięki niej możemy efektywnie działać. Chodzi o Stowarzyszenie C.I.A.(Centrum Integracyjno Animacyjne w Łaskarzewie -nie mylić z amerykańską si-ai-ej).
Czyli współdziałanie i współpraca oraz wymiana doświadczeń, jeżeli chodzi o naszą liczną rzeszę Latarników Polski Cyfrowej.
Iwonko twoje przemyślenia są godne propagowania.

31.03.2014 21:00

Ola, podziel się swoimi przemyśleniami. Liczę na to, że w naszej społeczności pojawią się osoby chętne do otwartej i szczerej dyskusji.
Krzysztofie, budowanie zaufania to proces. Myślę, że wkładam wszystkie możliwe siły w działania, robię co w mojej mocy i na co mnie stać. Jeśli ktoś oczekuje więcej, ja chętnie przyjmę każdą dobrą ścieżkę edukacji :-)
Do tej pory myślałam, że wszystko zależy ode mnie, ale niestety zauważam, że bardzo dużo zależy od środowiska i tego, co ludzie mają w głowach i jakie są ich priorytety.
Jeśli ja zgłaszam, że coś nie działa, jeśli proszę o wsparcie dla swoich działań to robię to po to, by było lepiej i mi i lokalnej społeczności.
Każdy człowiek jest chyba w takim sensie egoistą, że przede wszystkim musi zaspokoić swoje potrzeby i zapewnić sobie bezpieczeństwo. Dziwi mnie, gdy w innych powoduje to zdziwienie.
Rozwój zakłada, że po dwóch, trzech latach pracy człowiek efektywny, powinien awansować (miarą tego są obiektywne dane w postaci wyników w pracy).
Jak jest w Polsce? Cały czas to raczej poziom politycznego koryta niż rzetelności.

Ostatnie wydarzenia